Przejdź do głównej treści
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Jazda motocyklem na torze – kulisy treningów torowych okiem Angie

Kulisy treningów torowych okiem Angie. Jazda motocyklem na autodromie, przygotowanie do jazdy na torze, emocje, atmosfera i bielizna termoaktywna Moto Ladies Project w praktyce.

Jazda motocyklem na torze – kulisy treningów torowych okiem Angie

Cześć, tu Angie! Jeśli kojarzycie mnie z Instagrama, wiecie, że na co dzień dzielę się z Wami swoim moto-życiem — od codziennych przejażdżek, przez podróże, aż po emocje związane z jazdą po torze.
Dzisiaj zabieram Was za kulisy moich ostatnich treningów torowych na autodromie. Opowiem Wam trochę o wyjazdach na autodrom, na którym jeżdżę najczęściej — miejscu, które daje mi zarówno adrenalinę, jak i możliwość ciągłego szlifowania techniki.

Jak wiecie, jazda motocyklem na torze to zupełnie inny wymiar motocyklowego świata. To nie jest to samo, co jazda po mieście czy dłuższe wyprawy po asfaltowych trasach. Tu wszystko dzieje się szybciej, intensywniej i wymaga zupełnie innego podejścia. Dlatego przygotowanie jest dla mnie absolutnym fundamentem.
Zawsze stawiam na pełne, skórzane wyposażenie, a pod kombinezonem — bieliznę termoaktywną Moto Ladies Project, którą na pewno kojarzycie.
Podczas jazdy na torze taka bielizna termoaktywna naprawdę robi różnicę – zapewnia komfort, odprowadza wilgoć i pozwala skupić się wyłącznie na jeździe. Do tego wygodne, sportowe buty, bezpieczny kask, kominiarka i oczywiście rękawice — to mój must have na tor. Oczywiście nie jest to wymóg dla każdego, ale dla mnie to najrozsądniejszy i najbezpieczniejszy zestaw, który może zrobić różnicę przy ewentualnej niechcianej wywrotce.

Każdy wyjazd zaczynam od spotkania ze swoją ekipą. To ludzie, z którymi łapiemy ten sam vibe, napędzamy się wzajemnie i motywujemy. Razem jedziemy na tor, ogarniamy swoje motocykle i przygotowujemy się do jazdy. Ta atmosfera przed pierwszym wyjazdem na nitkę toru to coś, co kocham najbardziej — ekscytacja, luz i poczucie, że robimy to, co naprawdę nas kręci.

Na miejscu od razu bierzemy się za przygotowanie motocykli. Dostosowujemy ciśnienie w oponach do aktualnych warunków — to podstawa, bo tor rządzi się swoimi prawami. Montujemy też uchwyty na kamery, żeby później móc pokazać Wam nasze treningi i przeżywać to jeszcze raz razem z Wami. Organizatorzy zawsze dzielą uczestników na grupy według poziomu zaawansowania. Dzięki temu w każdej grupie jest bezpiecznie i każdy może trenować we własnym tempie, bez niepotrzebnej presji.

Kiedy mamy już wszystko gotowe, wjeżdżamy na tor, ale — i to jest mega ważne — pierwsze okrążenia zawsze są spokojne. Nigdy, naprawdę nigdy nie jedźcie na pełnym gazie od razu po wyjeździe z pit lane. Niedogrzane opony potrafią brutalnie przypominać, że fizyka działa, a chwila nieuwagi może skończyć się źle. Dajcie im czas, dajcie sobie czas, zapoznajcie się z nitką toru. Dopiero po kilku kółkach, kiedy czujecie motocykl i wiecie, że wszystko gra — można zacząć stopniowo odkręcać.

I naprawdę wierzę, że każdy motocyklista powinien chociaż raz spróbować jazdy na torze. Jeśli się nie spodoba — okej, nie każdy musi to kochać. Ale warto zobaczyć, jak wiele można zyskać, ile można się nauczyć i jak bardzo rośnie pewność prowadzenia. Tor to adrenalina, emocje, czasem odrobina rywalizacji — ale też ogromny szacunek i odpowiedzialność za innych uczestników.

I to jest w tym najpiękniejsze: ludzie. Poznajemy tam masę osób, od totalnych początkujących po mega doświadczonych zawodników. Każdy może Cię czegoś nauczyć. Często osoby, które widzisz pierwszy raz w życiu, zaczynają Ci kibicować jak najbliżsi znajomi. To jest niesamowite uczucie.

I kiedy w końcu wjeżdżamy na nitkę toru — już po rozgrzaniu opon, już po złapaniu rytmu — wtedy zaczyna się to, co kocham najbardziej. To moment, w którym wchodzi pełne skupienie, precyzja, praca ciałem, poprawianie pozycji, doskonalenie każdego zakrętu. Słyszysz tylko silnik, czujesz wibracje motocykla i nagle cała reszta świata po prostu przestaje istnieć.

To jest ten stan, w którym reakcje stają się szybsze niż myśli, ciało robi swoje, a Ty płyniesz po torze jak po niewidzialnej linii. Czujesz, jak każdy kolejny zakręt wychodzi lepiej, jak przyspieszenie wyrywa Cię do przodu, jak odwaga walczy z pokorą — i to właśnie ta mieszanka sprawia, że tor to czysta magia. Magia, której nie da się opisać. Trzeba ją przeżyć, poczuć i zapisać we krwi.

Dlatego z całego serca zachęcam Was do spotkania na torze. Spróbujcie choć raz. Zobaczcie, jak to jest być w miejscu, gdzie adrenalina spotyka się z techniką, gdzie skupienie jest totalne, a satysfakcja po dobrze przejechanej sesji — ogromna. Tor potrafi dać pewność siebie, której nie nauczy żadna miejska jazda. Potrafi pokazać Wam Wasze mocne strony… i te słabsze, które potem z każdą sesją zmieniają się w Waszą przewagę.

Więc wpadajcie, doświadczajcie, próbujcie, uczcie się. Może odkryjecie w sobie coś, o co siebie nie podejrzewaliście. A może po prostu zakochacie się w tym świecie tak jak ja.

 

blog-angie-torowanie-motoladiesproject-termoblog-angie-torowanie-jazda-tor