Hej tu Kiki 😉 Moje pasje to jazda na motocyklu i podróże. Chce się podzielić z Wami jedna z naszych wypraw.
To była nasza ostatnia wyprawa motocyklowa w tym sezonie. Jesień mieniła się wszystkimi odcieniami złota, pomarańczy i brązu. Chcieliśmy jeszcze raz poczuć ten wyjątkowy klimat – zapach chłodnego powietrza, dźwięk silnika i spokój pustych dróg.
Rano spakowałam aparat, termos z kawą zarzuciłam na siebie kurtkę motocyklową i ruszyliśmy przed siebie, żeby zrobić kilka jesiennych zdjęć i zatankować motocykle na zimowy postój. Powietrze było rześkie, a wiatr niósł ze sobą zapach mokrych liści. Miałam na sobie bluzkę i spodnie termoaktywne – wygodną i dopasowaną bielizną, idealną na takie dni, kiedy słońce już nie grzeje, ale sezon jeszcze się nie skończył.
Zatrzymywaliśmy się co jakiś czas, żeby zrobić zdjęcia – raz przy alei klonów, innym razem przy starym wiatraku, który wyglądał jak z pocztówki. W drodze powrotnej zaskoczył nas deszcz. Najpierw delikatny, potem coraz mocniejszy, aż w końcu asfalt zaczął błyszczeć od wody. Nie spieszyliśmy się – to było nasze pożegnanie z sezonem, spokojne i pełne wspomnień.
Na stacji, pod wiatą, zatankowaliśmy motocykle. Wokół pachniało benzyną i mokrym asfaltem. Spojrzeliśmy na siebie z uśmiechem – trochę przemoczeni, ale szczęśliwi. Mimo chłodu i deszczu czułam się dobrze – bluza i termo naprawdę dały radę. Nie zmarzłam ani przez chwilę,
a cała droga, mimo jesiennej pogody, była po prostu piękna.
Bo każda taka przygoda, nawet w deszczu, pozostaje w pamięci na długo. Już nie mogę doczekać się wiosny!

